Relacja ze Lwowa raczej nie będzie typową relacją z podróży. I to nie tylko
dlatego, że to debiut w roli autorki takiej relacji, ale przede wszystkim dlatego, że we
Lwowie trudno być zdystansowanym podróżnym, poczucie serdecznej przynależności
do miasta pojawia się w chwilę po przybyciu do Lwowa, by już nie zniknąć mimo
wyjazdu. Nie planowałam podróży do Lwowa, nie myślałam o tym mieście jak o celu
weekendowej podróży. Nie szykowałam się na emocjonalną wycieczkę na wschodnią
stronę, choć zamierzałam odwiedzić nie widzianą nigdy Babcię Helenę. Wzdłuż drogi
z Warszawy do Rawy Ruskiej przygarbione przydrożne małe dzieci wrośnięte w
pobocze sprzedają jagody. Już ten widok kłuje w serce i powinien mnie przygotować
emocjonalnie. Podróż do tego miasta zaskoczyła mnie jednak i stała się moją podróżą
sentymentalną.